Lang_en
Lang_pl
logoutZaloguj/Zarejestruj
Moje konto
 

Google Map
resize
O 
BudapesztHU

Restauracje Gundel i Bagolyvar Etterem

 
Autor informacji : komandorkk
Data utworzenia informacji : 10-03-2011 22:03:47
pdf

Restauracja Sowi Zamek położona tuż obok słynnej restauracji Gundel. Mają wspólną kuchnię a ceny znacznie przystępniejsze niż u starszych braci.

A tu artykuł o obu restaruracjach:

Gundel Restaurant to miejsce z rodzaju takich, jak słynna nowojorskia Le Cirque, czy Maxim's w Paryżu. Tutaj czuje się ducha innej epoki, posmak blichtru i luksusu. To miejsce urzeka gości jak pomarszczony dziadek, opowiadający wnukom barwną historię swojego życia.

WĘGIERSKI SEN

Stoję w pustej sali balowej królowej Elżbiety. Olśniewająca, biało-złota, jakby rokokowa przestrzeń, kryształowe żyrandole. Historia najsłynniejszej restauracji Budapesztu sięga do momentu, kiedy to 13-letni Johann Gundel wyruszył w świat, zostawiając w tyle swoich rodziców i domek w bawarskiej wiosce Ansbach. Trafił w końcu do miasta, gdzie zaczynał jako pomywacz w małym hoteliku. Mały Johann był ambitny, szybko więc awansował, stopień po stopniu, na stanowisko głównego kelnera w jednej z modnych wówczas restauracji. I wtedy zaczęło się dziać! Wkrótce 25-letni Gundel otworzył Wiedeński Dom Piwa. Był rok 1879. Dalej były restauracje Virágbokor (Bukiet) i luksusowy lokal w hotelu István Fřherceg (Arcyksiążę Stefan) w budynku Akademii Nauk.

Gundel miał niezwykły dar tworzenia miejsc wykwintnych, nie ustępujących niczym ówczesnym restauracjom wiedeńskim czy monachijskim. Budapesztańska śmietanka towarzyska lgnęła do restauracyjnych stolików niczym muchy do lepu. Nie tylko dlatego, że miejsce było modne. Przyciągało przede wszystkim dekadenckie menu: ostrygi z Adriatyku, reńskie łososie, dunajskie jesiotry zaraz obok klasycznych węgierskich przysmaków. Takie małe węgiersko-francuskie fusion.

ZMIANA WARTY 

Przyszło nowe stulecie, przyszedł czas na syna Jánosa Gundela. I nie myślcie, że młody Karol miał już w życiu łatwiej, bo ojciec przetarł mu ścieżki. Co to, to nie. Karol również na początku męczył się na zmywaku w hotelu István Fřherceg. Po ukończeniu Akademii Handlu w 1900 roku, zdobywał doświadczenie w najlepszych restauracjach i hotelach Szwajcarii, Niemiec, potem pod okiem samego Cezara Ritza w Wielkiej Brytanii i Francji. I tak, krok po kroczku, wspiął się na stanowisko menedżera hotelu w Tátralomnic. Szybko jednak zrezygnował, aby w 1910 roku poprowadzić znaną ale już trochę na styraną restaurację Wampetics w centrum Budapesztu, zaraz obok miejskiego zoo. Taki był początek potężnej marki. 

Otóż Gundel nieskromnie zmienił nazwę restauracji na Gundel i przekształcił ją w najbardziej ekskluzywną "bywalnię" w mieście. Pałaszujące towarzystwo zabawiali muzycy operowi. W ogrodzie powstała strefa dla VIPów. "Połowa Budapesztu należy w pewnym stopniu do rodziny Gundelów" - tak pisał o goszczącej tam śmietance towarzyskiej węgierski dziennikarz Zoltán Egyed. Restauracja była małym rajem art nouveau, gdzie serwowano dania najlepszej jakości, z najlepszych składników, najczęściej osobiście wybieranych przez Karola na targu.

GUNDEL JUNIOR PODBIJA ŚWIAT

Gundel nie tylko świetnie rozreklamował swoją restaurację, ale poniekąd przyczynił się do rozsławienia Budapesztu. Stał się niejako ambasadorem i piewcą węgierskiej kuchni, wydając kilka książek o kuchni swego kraju i kulturze jedzenia. Nagle wszyscy chcieli zjeść u Gundela. Według dokumentów z 1937 roku w restauracji gotowało aż 13 kucharzy. W tym właśnie roku Węgry odwiedził król Vittorio Emmanuelle. Na tę okazję właśnie Gundel przygotował uroczysty bankiet w Székesfehérvár , pierwszej, historycznej stolicy kraju. Dwa lata później z okazji światowej wystawy Expo w Nowym Jorku, New York Times ogłosił, że restauracja przyczyniła się do promocji Węgier bardziej niż wszystkie broszury dla turystów razem wzięte. Choć bliskie stylowi Escoffier'a, menu restauracji nie zawierało jedynie wyszukanych dań kuchni węgierskiej i francuskiej. Mocnym punktem były autorskie potrawy właściciela, z których najbardziej znanym jest barokowy wręcz naleśnik z orzechami laskowymi, rodzynkami, skórką z cytryny, rumem i sosem czekoladowym.

Dla Karola Gundela najważniejsze było, by serwowane dania były równie wspaniałej jakości, jak składniki, z których je przyrządzono. Liczyła się różnorodność i wolność eksperymentowania. 

ZŁE MIŁEGO POCZĄTKI

Restauracja Gundel przetrwała dwie wojny w tym 3 miesiące istnienia jako stajnia dla koni Wehrmachtu. Podczas rządów Miklósa Horthy'ego Karol Gundel był nadwornym "dostawcą jedzenia" dla węgierskiego rządu. Po zakończeniu II wojny światowej otworzył restaurację na nowo, aby cztery lata później wyemigrować do Stanów. Restauracja została znacjonalizowana. Przez kolejne lata Gundel zmieniał swój charakter, aby całkiem się go pozbyć po wielkiej "renowacji" pod koniec lat 70. W okresie komunizmu koneserzy, pamiętający jeszcze świetne czasy Gundela, wracali z nadzieją na niezapomniany posiłek. Opuszczali jednak miejsce z niesmakiem. 

Trzeba było dużo pracy, aby przywrócić mu oryginalny sznyt i reputację. Nową szansę Gundelowi dała para inwestorów-pasjonatów: spadkobierca kosmetycznej fortuny Estée Lauder i były ambasador Stanów Zjednoczonych w Austrii, Ronald S. Lauder oraz restaurator, pisarz, właściciel słynnej Café des Artistes w Nowym Jorku George Lang, autor m.in. rozdziału o restauracjach w Encyklopedii Britannica i książki "Kuchnia Węgier". W 1991 roku panowie, po długich negocjacjach z miastem i z liczną rodziną Gundel, nabyli restaurację. Jeśli można tak powiedzieć, to raczej restauracja miała szczęście, że na nich trafiła. Lang zbudował sobie opinię wybitnego restauratora dzięki pracy w Waldorf Astoria (jako manager bankietów organizował obiady m.in. dla Chruszczowa i królowej Elżbiety) i w Four Seasons. Doradzał przy tworzeniu setek restauracji na całym świecie. Dobrze wiedział też jak wziąć się za Gundela.

REAKTYWACJA I KONTROLOWANY KICZ

Nowy Gundel miał być perfekcyjny. Lang skonsultował się więc ze starym znajomym, projektantem Miltonem Glaserem (to ten pan zaprojektował słynne logo I LOVE NY). Do współpracy zaproszono też projektanta rumuńskiego pochodzenia, Adama D. Tihany'ego. Pomysł na wnętrze jest mieszanką stylów, nieistniejącą fantazją o tym, jak mogło wyglądać to miejsce w XIX wieku. Zachowano na szczęście piękne dekoracje art nouveau. Taki kicz z przymrużeniem oka. W logo restauracji i na dywanach pojawia się motyw słonia - nawiązanie do bliskiego sąsiedztwa zoo.

Menu do dziś bazuje na tradycjach kuchni węgierskiej pielęgnowanych przez Karola Gundela, zostało tylko nieco "odchudzone" i uwspółcześnione przez szefa kuchni Kállmána Kallę. Węgierskie salami z kozim serkiem, zupa gulaszowa, wybitne węgierskie foie gras w różnych odsłonach, np. marynowane w tokaju. Operacja "reaktywacja" z czasem przyniosła restauracji nowych kuzynów. W 1893 roku otwarto po sąsiedzku Bagolyvár (czyli Sowi Zamek), stosunkowo niedrogą restaurację z domowym jedzeniem, prowadzoną przez same kobiety. Do tego własne winnice w regionach Mád i Eger. Pod logo Gundela sprzedaje się dziś także palinkę, suszoną paprykę, foie gras, torty i inne słodycze. Wszystko to kupicie już przy samym wejściu do restauracji w foyer.

Słoń w restauracji Olga Badowska Magazyn Kuchnia 2010-10-12

Oprócz głównej sali i licznych salonów na parterze, ogrodu zimowego i oczywiście cudownego ogródka letniego z galerią malarstwa węgierskiego na piętrze, gdzie znajdują się obrazy, których może pozazdrościć Galeria Narodowa. W tej sali zresztą odbywają się przyjęcia dla najwyższych rangą gości. A opodal jest jeszcze korzystająca z tej samej kuchni popularna Restauracja „Bagolyvar", czyli „Sowi Zamek" dla mniej zasobniejszych klientów. Tu i tam ten sam repertuar, z różnymi wszakże cenami. Na kolana rzucają aż cztery warianty gęsich wątróbek, do których obowiązkowo pije się słodki tokaj. Z własnej winnicy Gundelów w Tokaju! W karcie są też własne mocne alkohole - od śliwowicy po likiery, bo restauracja opiera się na własnych przetworach najwyższej jakości. Życiem tętni Gundel zwłaszcza w niedzielę, kiedy podczas brunchu można dowoli czerpać z rozkoszy stołów, z naleśnikami a'la Gundel włącznie. Nic dziwnego, że Gundel od lat zajmuje wysokie miejsca w światowych rankingach. „Egon Ronay's Guide" uznał Gundela za najlepszą restaurację w Europie Wschodniej, „Restaurant Magazin" za jedną z 50-ciu najlepszych restauracji świata, a „Sidney Morning Herald" oraz „Traveller - Ristoranti del Mondo" ulokowały nawet w czołowej dziesiątce globu! 


cords

Współrzędne:
Szerokość : 47.517
Długość : 19.0763

Zapraszamy do uzupełnienia opisu