Lang_en
Lang_pl
logoutZaloguj/Zarejestruj
Moje konto
 

Google Map
resize
O 
RzymIT

Kościół Santi Quattro Coronati

 
Autor informacji : lou
Data utworzenia informacji : 02-07-2013 12:00:19
pdf

Opis pochodzi ze strony: www.albumromanski.pl

Forum Romanum i kolosalnie turystyczne Koloseum też potrafią zmęczyć. Tłumy włoskich i japońskich wycieczek, rzeka ludzi cykających zdjęcia, przekrzykujących siebie nawzajem, tworzących jedyne w swoim rodzaju zamieszanie, które w pewien sposób jest nawet sympatyczne, ale do czasu. A wystarczy odejść trochę dalej, w kierunku Bazyliki św. Jana na Lateranie, żeby znaleźć się w zupełnie innym świecie. Ciche trattorie ze stołami przykrytymi ceratą, mrugający neon zdobi umieszczoną w niszy w murze figurkę Ojca Pio. I dwa niezwykłe kościoły, które amator romanizmu po prostu musi zobaczyć - San Clemente i Santi Quattro Coronati. Dzisiaj będzie o tym drugim.

Skręcamy z ruchliwej Via di San Giovanni in Laterano i mozolnie wspinamy się w górę Via dei Strada Statale 4. Obchodzimy dziwną i pogmatwaną budowlę, która na pierwszy rzut oka przypomina Ruchomy Zamek Hauru lub Domek Na Kurzej Stopce (a raczej stopie! stopiszczu!). Wysoki mur, dobudówki, poprzyklejane do nieforemnej bryły jak huby do wielkiego drzewa. W końcu trafiamy na mały placyk i przez masywną bramę wchodzimy na pierwszy dziedziniec. Potem na drugi, ozdobiony kradzionymi pewnie gdzieś na Forum kolumnami. A potem trafiamy do kościoła Santi Quattro Coronati.

Jak powstał ten przeciekawy kompleks? Pierwszy kościół zbudowano tutaj bardzo wcześnie, mówi się o V a nawet o IV wieku, ku czci męczenników - czterech żołnierzy, którzy zginęli w takcie prześladowań chrześcijan. Pierwsza świątynia została jednak dokładnie zrujnowana przez najazd Normanów w XI wieku. Obecny kościół zbudował papież Paschalis II w XII wieku. Potem do kościoła przyrastały kolejne budynki, fortyfikacje i dobudówki, tworząc z niego małą twierdzę. Dzisiaj rezydują tu siostry augustianki, a miejsce to jest oazą ciszy, spokoju i zadumy.

Sam kościół ma formę niewielkiej, dość krótkiej bazyliki emporowej z transeptem. Niezwykłej ze względu na swój rozmiar (doskonale widocznej z ulicy) apsydy kościoła nie zobaczyliśmy - trwała akurat renowacja prezbiterium. Kościół jest krótki, ale dosyć wysoki. Ponad wysokimi, ale wąskimi arkadami międzynawowymi wspartymi na korynckich kolumnach, znajduje się empora, otwierająca się do wnętrza kościoła potężnymi triforiami. Ściana - majestatyczna, pobielona i pomalowana w brudnokremowy kolor - robi niezwykłe wrażenie. Całość kryta jest stropem. Nawy boczne są wąskie i ledwo zamarkowane. Do nawy przylega równie wysoki, ale krótki transept. Wyposażenie i dekoracje kościoła są skromne i jakby przykurzone, dające wrażenie patyny. Można tu podziwiać ciekawe, choć szczątkowo zachowane freski.

Z kościoła wchodzimy na krużganek. Tu naprawdę odpoczywa nie tylko ciało, ale i dusza. Ciągnące się w hipnotyzującym rytmie proste, pozbawione finezji i szaleństwa tych z San Giovanni in Laterano, rzędy kolumienek. Geometryczne wzory w kolorach czerni i czerwieni zdobią ich arkadki. Na środku wirydarza, w niewielkiej fontannie pływają złote rybki. Powyżej arkad krużganka, przez otwarty korytarz przemykają siostry w czarnych habitach. Z donic zwieszają się girlandy kwiatów. W cieniu drzemie starsza zakonnica, czekając aż ktoś kupi od niej blaknące pocztówki (jeśli krużganki są zamknięte, należy się zgłosić do klasztoru, gdzie siostry udostępnią klucz). Oprócz nas - żywej duszy. Siadamy na chłodnym kamieniu i wystawiamy twarze do słońca. Odpoczywamy. Po prostu.

Spokój tego miejsca zostaje na długo. Wracamy w milczeniu mijając różowiejące w zachodzącym słońcu opustoszałe Koloseum. Kościół Santi Quattro Coronati polecamy wszystkim tym, których zmęczyły rozkrzyczane włoskie szkolne wycieczki i śpiewające "Barkę" polskie pielgrzymki, na które można natknąć się po całym mieście. I wszystkim miłośnikom architektury romańskiej. Obowiązkowo.

cords

Współrzędne:
Szerokość : 41.8883
Długość : 12.4984

Zapraszamy do uzupełnienia opisu